Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/ta-francuski.augustow.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server154327/ftp/paka.php on line 5
łoga.

Żadnych kroków, żadnego szurania, tylko przerażająca cisza w napełniającym się wodą

i wyraźne kolory odzwierciedlały jej siłę charakteru. Nie znosiła
ROZDZIAŁ PIĘTNASTY
ci Barbara Allen. Udawaj reportera, który nagrał te rozmowy.
podkreślała głębię jej brązowych oczu,
- Naprawdę? Nie wiedziałem.
się nimi przejęłam, ale nie jestem tego pewna, więc jeszcze raz
Oboje czuli to samo. A on raz już się sparzył i nie chciał
Sinclair spojrzał na dolne rzędy. Hrabia Liverpool
Pierce musiał wyczytać coś z jej twarzy, bo
Odwrócił się do niej wolno. Nie znosił litości.
mówił o bracie, chyba że przy czytaniu porannej
wypadku nie należało mu zaufać.
Sina od swoich włosów, luźno związanych wstążką.
- Tak. - Oparł się o blat. - To było cudowne

– Czyżby. – Zapaliło się zielone światło, więc rozłączył się z uśmiechem.

przyznać, żeby złagodzić wyrok. –Mowery ziewnął. –Kula na
nie sięga powyżej dwudziestu pięciu procent.
Kingsfeld już raz zabił bez skrupułów.

zniknął, gdy tylko opadła kurtyna. Zapewne poszedł

Bentzowi robi się gorąco, wiem to. Zastanawia się, czy nie wpadł w pułapkę, szuka drogi
Bledsoe usłyszał końcówkę rozmowy – akurat wchodził do pokoju.
– Podsuwam ci tylko różne możliwości, żebyś zachował otwarty umysł. Może to

krzesło, które stało przed biurkiem. Sądził, że hrabia

- Robimy, co w naszej mocy. - To nie wystarcza. Nie widzi pan? Macie coraz mniej czasu. Ten, kto to robi, zwiększył właśnie tempo. Lepiej wynajmiemy prywatnych detektywów. - Amando, uspokój się - rozkazał Troy. Siedział zgarbiony w rogu kanapy, splecione dłonie zwiesił między kolanami. Twarz miał zbolałą. Wyglądał jakby nie spał od wielu dni. - Nie mów mi, co mam robić. Ktoś zabił naszą matkę. I myślę, że prywatny detektyw to dobry pomysł. Najwyraźniej szaleje tu jakiś psychopata i wykańcza nas po kolei. Z jakiegoś powodu uwziął się na Montgomerych. Nikt z nas nie jest bezpieczny. Najmłodsza, Hannah, pociągała głośno nosem i ocierała łzy chusteczką. Patrzyła na Reeda jak na wroga. Caitlyn wyraźnie zesztywniała na jego widok. Oczy miała zupełnie suche. - Będą mi potrzebne państwa zeznania. - Świetnie. Myśli pan, że jedno z nas to zrobiło? - Amanda spojrzała na zegarek. - Mam dużo do zrobienia, wie pan, trzeba powiadomić kilka osób, zająć się pogrzebem... - Urwała, na chwilę wypadła z roli kobiety twardej jak skała. - Chciałabym, żeby Ian był w domu. - Proszę nas zrozumieć. Wiem, że przeżywają państwo trudne chwile, ale my musimy wykonywać swoje obowiązki. Próbujemy się dowiedzieć, co się dzieje - tłumaczył, z trudem tłumiąc irytację. Nie tylko oni mieli już tego dość. On też chciał jak najszybciej zakończyć sprawę. - Zacznijmy od pani - zwrócił się do Caitlyn. Sięgnął po dyktafon, a Morrisette otworzyła notatnik. Zanotują zeznania i spróbują zawęzić krąg podejrzanych. - Gdzie pani była zeszłej nocy około trzeciej? W pewnym sensie przykro mi z powodu matki, ale nie przyjdę na pogrzeb, więc proszę, nie próbuj mnie namawiać. Zadzwoniłabym, ale wiedziałam, że będziesz mi prawić mo-rały. Krótki e-mail od Kelly czekał na Caitlyn, gdy wróciła ze szpitala. Rozmowa z policją wyczerpała ją, traktowali ją jak podejrzaną. Potem przebijała się przez miasto w popołudniowym tłoku; zdarzył się jakiś wypadek i korki były większe niż zazwyczaj. Otworzyła dach, włączyła klimatyzację, ale mimo to wciąż rozpływała się z gorąca. A teraz, po powrocie do domu, czekało na nią jeszcze to. Świetnie. To tyle na temat poprawy stosunków w rodzinie. Matka nie żyła. Odeszła na zawsze. Czy Kelly tego nie rozumiała? W obliczu śmierci wszystko inne traciło znaczenie. Matka umarła. Caitlyn zamrugała, powstrzymując łzy. Serce jej się ścisnęło. Poradziła sobie podczas tego cholernego przesłuchania, nie załamała się, opanowała emocje, ale wracając do domu, zaczęła tracić kontrolę. Nigdy nie była ulubienicą matki, ale zachowała wiele dobrych wspomnień. Szczęśliwe lata dzieciństwa kojarzyły się właśnie z matką. Ale trzeba żyć dalej. Nie wolno poddać się rozpaczy. Nigdy nie była z matką bardzo blisko, a jednak czuła, że doznała ogromnej straty. Poszłaby pobiegać. Gdyby tylko dało się uniknąć mediów. Przeszedł ją dreszcz, gdy przypomniała sobie, jak zlecieli się do szpitala. Krwiopijcy. Najpierw policja, a potem dziennikarze. Czasami przychodziło jej do głowy, że powinna opowiedzieć detektywowi Reedowi o tej nocy, kiedy zginął Josh, powiedzieć mu o tym, jak obudziła się w zakrwawionej sypialni. I niech się dzieje co chce. Oszalałaś? Niemal usłyszała głos Kelly.
Zamknęła oczy wstrząśnięta.
Przez chwilę wydawało się jej, że droga się rusza. Zamrugała. Miała ciężkie powieki,